CARL GUSTAF & NLAW

W XX wieku Królestwo Szwecji zdecydowanie  potrafiło zatroszczyć się o swoją obronność. Dotyczyło to nie tylko rozważnie prowadzonej geopolityki ale również kształtu armii i tworzonego przemysłu zbrojeniowego. Efektem jego rozwoju oraz właściwego Skandynawom pragmatyzmu i wysokiej kultury technicznej stało się powstanie wielu rodzajów uzbrojenia które nie tylko wyprzedzały swoją epokę ale też okazywały się być długowieczne i świetnie dostosowane do szwedzkich uwarunkowań taktyczno -terenowych.  Prawdopodobnie najlepszym tego przykładem jest broń wsparcia czyli słynne działo bezodrzutowe Carl Gustaw oraz nowej generacji granatnik przeciwpancerny NLAW.

Carl-Gustaf M4

                Mimo rozpowszechnienia tego rodzaju broni działa bezodrzutowe zdają się „ginąć” w natłoku innych – bardziej medialnych – typów uzbrojenia.  Często też mylone są z granatnikami przeciwpancernymi o napędzie rakietowym – jak Bazooka czy Panzershreck z drugiej wojny światowej. Do niedawna jeszcze wieszczono im los dinozaurów – wyginięcie na rzecz nowoczesnych granatników jednorazowych, granatników „hybrydowych” z modułami celowniczymi  lub też ultralekkich ppk.  Modny obecnie w sferze militarnej „technofetyszyzm” głosił iż broń z dwuosobową obsługą, bez „inteligentnych” naprowadzonych pocisków jest przestarzała i powinna być zastąpiona…”czymś” nowszym.  Postulat może i dobry ale nie uwzględniający kilku „detali” takich jak koszty w cyklu życia (LCC), szkolenie, cena amunicji i…elastyczność użycia. Od kilku lat działa bezodrzutowe (a dokładnie Carl Gustaw) mają swój cichy ale wielki powrót. Wyjaśnienie czemu tak się dzieje wymaga jednak cofnięcia się o ponad sto lat – do narodzin tego rodzaju broni.

PEŁNA ORAZ DARMOWA WERSJA ARTYKUŁU ZNAJDUJE SIĘ NA ZAPRZYJAŹNIONEJ STRONIE FragOut! W LINKU NIŻEJ:

LINK: JAROSŁAW WOLSKI – ANALIZA CARL GUSTAF & NLAW w Frag Out!