SPz Puma – niemiecka droga do doskonałości?

Niemiecki bojowy wóz piechoty nowej generacji  – Shutzpanzer Puma –  jest pojazdem który budzi liczne kontrowersje. Z jednej strony stanowi on bowiem pierwszy seryjny BWP nowej ery zaś z drugiej – posiada liczne kontrowersyjne rozwiązania oraz wyjątkowo wysoką cenę. O ile sama „Puma” była wielokrotnie opisywana w monografiach o tyle warto przestawić jak zmienne wymagania Bundeshweer wpłynęły na poszczególne rozwiązania techniczne oraz kształt samego pojazdu.

            Początki Pumy są wielotorowe i wynikają aż z trzech różnych programów prowadzonych od połowy lat osiemdziesiątych.  Każdy z nich można rozpatrywać w pięciu aspektach:

  • głównych prognozowanych zadań nowego BWP oraz ogólnej koncepcji pojazdu
  • układu pojazdu i liczby desantu
  • mobilności
  • odporności
  • siły ognia

Powyższe kwestie pokazują na ile zmieniały się wymagania Bundeshwery w kwestiach „otoczenia” nowych BWP tj  systemu SZ Niemiec i ich zadań oraz to  na ile niektóre wymogi pozostawały niezmienne w relacji do kolejnych programów i koncepcji.

PUMA i Marder 2

            Najstarszy z programów z których wywodzi się Spz Puma  powstał nie jako praca zlecona przez Bundeshwerę lub też BWB a…oddolna inicjatywa firm Krauss-Maffei i Diehl. Nie jest jasne czy początek programu w 1983 roku wynikał z infomacji o planach Bundeshwery znalezienia następcy Mardera 1, czyli był próbą „wstrzelenia się” w rok późniejsze decyzje Armii niemieckiej czy też faktycznie stanowił czystko komercyjny projekt. Oficjalnie PUMA miała stanowić niskokosztowe rozwiązanie – wprost zawarte w nazwie  „PUMA” która to tłumaczyła się na „Panzer unter minimalem Aufwand” czyli „pojazd pancerny (opracowany) przy minimum wysiłku”. I faktycznie – koncepcja polegała na przeniesieniu wielu podzespołów z już użytkowanych Leopardów 1 i Leopardów 2 oraz…z rynku cywilnego. Powstać miała cała rodzina pojazdów o masie własnej od 18 do 21 ton, i masie całkowitej od 25 do 38 ton. Pojazd w wersji BWP miał zabierać 7 osobowy desant i trzech członków załogi.  Układ projektowanej rodziny był klasyczny – z silnikiem z przodu pojazdu i kierowcą po prawej stornie. Za kierowcą znajdował się  korytarzyk w którym miał swoje składane siedzisko dowódca desantu zaś tył kadłuba zajmowało sześciu żołnierzy siedzących w dwóch rzędach po trzech -plecami do siebie. Wieża była osadzona asymetrycznie na lewo od korytarzyka z stanowiskiem dowódcy desantu. Mieściła ona dwóch ludzi.  Powstać miały trzy wersje podwozia (z 4, 5 i 6 kołami bieżnymi),  i dwie wersje silnikowe – 440KM oraz 750KM. Zakładano opracowanie minimum 10 różnych wersji pojazdu. Zależnie od wersji podwozia od 55 do 71%  podzespołów zostało zaczerpniętych z Leoparda 1 i 2, zaś silniki stanowił cywilną wersję MANowskiego silnika o koszcie zaledwie 1/4 „wojskowych” silników MTU. Transmisja bazowała na HSWL-284C  znanym z PzH2000 -tj miała 80% części wspólnych. Współczynnik moc/masa miał oscylować realnie (uwzględniając wieżowe aplikacje) wokół 20-23KM/tonę. Zakładany poziom osłony miał wynosić dookólnie 14,5mm zaś po zastosowaniu dodatkowego stalowo-ceramicznego pancerza również przeciw 30mm APDS z armat 2A42 Sowietów. Siła ognia miała bazować na  wieży Kuka z armatą 20mm lub nawet 40 oraz nowoczesnym SKO. W 1986 roku powstały pierwsze prototypy zaś finalnie zbudowano ich pięć – trzy przejął przemysł zaś dwa – Bundeshwera która testowała na nich  nowe technologie zawieszenia. Finalnie rozwój PUMA anulowano we wczesnych latach dziewięćdziesiątych ponieważ nie znaleziono żadnego klienta eksportowego zaś armia niemiecka zadecydowała o procedowaniu zupełnie innej konstrukcji. Niemniej sama PUMA była ciekawą koncepcją „niskokosztowego” i uniwersalnego pojazdu który jednak udowodnił Bundeshwerze że nie jest właściwą drogą transferowanie już istniejących opracowań cywilnych do perspektywicznego pojazdu mającego służyć kolejne dekady dodatkowo sam wóz był…zbyt lekki co rodziło poważne wątpliwości co do realnego poziomu osłony oraz możliwości osadzenia większej i cięższej wieży dwuosobowej  z uzbrojeniem większego niż 20mm kalibru.

            Drugi z programów z którego wywodziła się Spz Puma również sięga   Zimnej Wojny a dokładnie poszukiwań następcy Mardera 1 które rozpoczęły się w 1984 roku. Wstępne wymagania można streścić jako większy, cięższy, lepiej uzbrojony i szybszy ale na wskroś klasyczny BWP. Taki też był projektowany Marder 2. Pojazd ten miał powstać w ilości minimum 1000 sztuk i stać się podstawowym wozem dla grenadierów pancernych   współpracujących z czołgami Leopard 2. Szukano pojazdu który miałby stanowić typową maszynę zimnowojennego pola walki przy czym wyraźnie dążono do zaprojektowania pojazdu nie rewolucyjnego i nie obciążonego ryzykiem fiaska prac rozwojowych. Unikano przesadnego wizjonerstwa na rzecz sprawdzonych rozwiązań i współdzielenia podzespołów z innymi pojazdami Bundeshwery za to z w zasadzie pewnym sukcesem prac projektowych i gotowością do produkcji nowego BWP w ciągu góra dekady od rozpoczęcia programu.  Pierwotne wymogi mówiły o pojeździe z trzyosobową załogą oraz przewożącym siedmioosobowy desant. Uzbrojenie miało być skuteczne na dystansie do 2km wobec istniejących i prognozowanych sowieckich BMP zaś odporność pancerza zabezpieczać przez 30mm armatami 2A42 wozów z ZSRR. W 1988 wybrano koncepcję firmy Krauss-Maffei której powierzono stworzenie pojazdu z kolei Rheinmetall miał produkować wieżę oraz SKO nowego pojazdu. Nowe uzbrojenie i amunicję opracować miał Oerlikon Contraves wraz z  Heckler & Koch. Prototyp (a dokładniej demonstrator VT001) Mardera 2 gotowy był w 17 września 1991 roku.

Marder 2 – prototyp

            Układ  pojazdu był klasyczny – kierowca siedział z przodu pojazdu po prawej stronie. Za nim znajdował się korytarzyk łączący przedział kierowania z przedziałem desantu. Mieściło się w nim składane siedzisko dowódcy desantu. Na lewo od korytarzyka znajdowała się przesunięta od osi symetrii pojazdu wieża Rheinmettala TS503 a dokładnie jej pokaźny i dość zabudowany kosz. Mieściła ona dowódce pojazdu i działonowego. Przedział desantu był obszerny i mieścił, umieszczonych plecami do siebie w dwóch rzędach sześciu żołnierzy. Mimo że Marder 2 był na wskroś klasycznym pojazdem to jednak zawierał kilka interesujących wyróżników pokazujących jakie kwestie były dla Bundeshwery ważne. Sprawą pierwszą była ergonomia oraz podatność eksploatacyjna. Marder 2 posiadał obszerny przedział desantu którego ergonomia już na poziomie demonstratora VT001 była co najmniej dobra. Odpowiedni zapas miejsca przewidziano też na  sprzęt Panzergrenadierów w tym nie tylko broń ale też i plecaki.  Desant dysponował dwoma drzwiami z tyłu pojazdu oraz czterema włazami w  stropie przedziału. Sześciu żołnierzy dysponowało własnymi wizjerami  i mogło obserwować teren z tyłu i boków pojazdu. Bardzo dobra była mobilność pojazdu którą zapewniał ośmiocylindrowy silnik MTU 881 Ka-500  o mocy 1000KM sprzęgnięty z (znaną z PzH2000) transmisją Renk HSWL 284-C. W efekcie pojazd dysponował współczynnikiem moc/masa równym 16,6kW/t w porównaniu do np. 20kW/t Leoparda 2A4. Zapewniało to bardzo dobrą mobilność w terenie pozwalającą na towarzyszenie czołgom. Niezła była też odporność pojazdu – składał się na nią bazowy pancerz chroniący z każdego kierunku przez  amunicją 7,62mm oraz odłamkami pocisków artyleryjskich. Po zamontowaniu dodatkowych, relatywnie małej grubości, modułów ceramicznych uzyskiwano odporność dookólną przeciw 14,5mm amunicji zaś od frontu (w zakresie +/- 30 stopni od osi podłużnej pojazdu)  przeciw sowieckiej 30mm 2A42 i pochodnym. Pojazd posiadał też wykładzinę przeciwodłamkową w swoim wnętrzu oraz wydajny układ przeciwdziałania broni ABC.  Prawdopodobnie najmocniejszą stroną wozu była siła ognia. Jej podstawą była nowatorska i dwukalibrowa (35/50mm) armata Rh503 o napędzie elektrycznym.   Jej osiągi były bardzo wysokie – masa zaledwie 522kg, żywotność rzędu 25tys strzałów i średni czas miedzy usterkami równy nie mniej niż 5tys strzałów. Szybkostrzelność wynosiła od 150 do 400 naboi na minutę. Amunicja 50mm  posiadała teleskopową budowę i  energię równą aż 1000KJ co przekładało  się wyjątkowo dobre zdolności pokonywania pancerza wynoszące od 180 do 220mm RHA na 1km (płyta pochylona od kątem 60 stopni). Zmiana kalibru zajmować miała tylko 5 minut. Zaś całkowity zapas amuncji 35mm wynosić miał 287 naboi z czego w gotowości 177 sztuk dwóch typów.  Opracowano również programowaną amunicję 35mm HE-ETF-Geschoss. Uzbrojenie główne było w pełni stabilizowane. Pomocniczą rolę pełnił karabin maszynowy MG3 zamontowany w jarzmie na prawo od armaty. Pojazd posiadał pełne SKO umożliwiające pracę w trybie hunter-killer. Dowódca dysponował swoim peryskopowym, w pełni stabilizowanym i wyposażonym w termowizor przyrządem PERI-RT 60  zaś działonowy otrzymać miał celownik PERI-ZTWL 128/45.              Masa całkowita Mardera 2 w konfiguracji „bojowej” sięgała 44,3 tony.

Marder 2 – zdjęcie z muzeum Munster.

            W kontekście powyższego warto raz jeszcze wyróżnić najważniejsze dla Bundeshwerr kwestie – wysoką mobilność taktyczną pozwalajacą na towarzyszenie Leopardom 2,  wysoką ergonomię przedziału desantu mieszczącego 7 grenadierów pancernych, w pełni stabilizowane uzbrojenia główne oraz pełne SKO w układzie hunter-killer z kanałami termowizyjnymi, nową dwukalibrową armatę napędzaną elektrycznie której „dolny” kaliber 35mm z nawiązką wystarczał do zwalczania wszystkich pojazdów rodzin BMP-1/2/3 zaś „górny” 50mm – prognozowanych nowych BMP z ZSSR oraz czołgów od strony burt. Z drugiej strony nowy pojazd nie był od początku projektowany pod kątem używania ppk zintegrowanych z wieżą zaś jego poziom osłony był wystarczający wobec sowieckiej 30mm 2A42 ale nie przeciw większym kalibrom. Zupełnie też pominięto kwestię ręcznej broni ppanc oraz subamunicji artyleryjskiej (DPICM).

            Program nowego BWP dla Bundeshwery został anulowany w 1992 roku. Nowy pojazd uznano za spełniający bazowe wymagania z 1984 roku  ale…zbyt ciężki, zbyt klasyczny i niepotrzebny wobec rozpadu ZSRR i zjednoczenia Niemiec.  Na  skutek zmiany sytuacji geopolitycznej uznano że nie ma potrzeby pośpiesznego wdrażania do służby może i bardzo dobrego ale w myśl standardów z lat osiemdziesiątych BWP i można się pokusić o nowe prace B+R które powinny zaowocować pogram nowej generacji wozów bojowych – na miarę XXI wieku.

NGP

            W 1995 wystartował program Neue Gepanzerte Plattformen (NGP) w ramach którego zakładano opracowanie „uniwersalnej” platformy która miała umożliwić powstanie zarówno nowego czołgu jak i BWP. Ponownie zwrócono się ku załogom dwuosobowym i bezzałogowym wieżom w czołgowej części programu. Stało się to konieczne z powodu wymogu redukcji masy do MLC60 oraz konieczności wzrostu biernej osłony pojazdu w porównaniu do już istniejących czołgów.  Pomijając część „czołgową” nowy BWP (NGP-SPz) miał posiadać dwukalibrową armatę z Mardera 2, zabierany desant miał wynosić minimalnie 6 a optymalnie 8 żołnierzy, pojazd miał chronić przed amunicją kinetyczną średniego kalibru, minami DPICM, oraz ppk i ręczną bronią ppanc. Urząd do spraw uzbrojenia zebrał koncepcje nowego pojazdu od czterech firm – Kraus-Maffei, Wagmann & Co., MaK oraz od Henschel.  Dwie główne koncepcje jakie zakładano to powstanie uniwersalnego kadłuba z silnikiem z przodu  i wymiennym „modułem misyjnym” z tyłu pojazdu (czołg/BWP) oraz powstanie osobno czołgu i BWP (obu z hybrydowym napędem umieszczonym z tyłu pojazdu) ale na bazie wymiennych podzespołów oraz „modułu misyjnego” w środku. Pomijając skomplikowanie pojazdu głównym problemem okazał się być masa – wariant Shutzpanzera ważyć miał od 55 do 71 ton(!) na co przyzwolenia ze strony Bundeshwery nie było. Dodatkowo myślenie końca wieku wraz z wymuszoną misyjnością spowodowało że dla nowego BWP zażyczono sobie transportu drogą powietrzną na pokładzie A-400M co oznaczało że najcięższa wersja aremobilna nie mogła przekroczyć 31,45t. W zasadzie pogrzebało to cały program NGP-Spz zważywszy że oczywistym stało się że pogodzenie następcy Mardera 2 i Leoparda 2 w jednym  pojeździe jest niewykonalne. Dlatego NGP rozbito w 1998 roku na dwie części – pierwsza zakładała powstanie nowego BWP (do 2009 roku) zaś druga –  nowego czołgu (do 2015 roku).  Po licznych drastycznych zmianach koncepcji i założeń rozpoczęto w 2001  ostatecznie tylko realizacji części Shutzpanzera który pierwotnie otrzymał nazwę „Panther” którą z przyczyn tzw poprawności politycznej zmieniono następnie na  mniej oczywistą (choć też mającą drugowojennego kołowego protoplastę) „Pumę”.

NGP oparty o koncepcję „uniwersalnego kadłuba”

Lata 1995-2001 w Niemczech można określić jako przejście od wizji czołgu zimnowojennego który w ramach jednej ciężkiej platformy miałby stanowić „bazę” dla BWP aż do wymuszonej i zdaje się kopiowanej z amerykańskiego programu Future Combat System aromobilności i misyjności. Nie były to jednak lata stracone ponieważ wtedy właśnie Niemcy testowali szereg zaawansowanych demonstratorów oraz składowych nowych wozów bojowych opracowywanych od drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Dotyczy to zarówno pojazdów stricte czołowych – jak np. EGS, jak i różnych oddolnie powstałych lżejszych wozów gąsienicowych. Systematycznie powstawały też inne komponenty – nowe pancerze, elementy SKO, uzbrojenie, itp.  Całość zaowocowała pewną sumą nowych technologii które umożliwiły powstanie nowego Shutzpanzera.  

Puma – początki.

            Oficjalne początki Spz Puma sięgają 20 września 2002 roku kiedy to podpisano umowę dotyczącą budowy nowej generacji BWP dla Bundeshwery. Jej benificjentem stała się spółka PSM (Projekt System&Menegment GmbH)   czyli konsorcjum KMW i Rheinmettal Defense. W momencie podpisania umowy ukształtowane były już podstawowe wymagania Bundeshweer które wraz z nowym otoczeniem geopolitycznym armii Niemiec postawiły szereg wyjątkowo trudnych wyzwań przed projektantami. Po pierwsze nie zrezygnowano z wymogu areomobilności nowego BWP za pomocą A-400M. W efekcie najcięższa w pełni funkcjonalna wersja pojazdu  – bez paliwa, załogi, amunicji i dodatkowych osłon  mógł ważyć maksymalnie 31,45t co więcej – pojazd w tym limicie miał stanowić w pełni sprawny do działania BWP mogący awaryjnie wejść działań zaraz po przerzucie drogą powietrzną i do tego chroniący załogę na poziomie STANAG4569  Level V tj przed amunicją 25x137mm.  Do tego z racji zakładanej misyjności Bundeshweer wymagała odporności na fugasy na poziomie Level IV a czyli ponad 10kg TNT pod kadłubem pojazdu.    Po drugie  pragmatyczni Niemcy zażyczyli sobie poziomu odporności wersji „bojowej” z dodatkowymi osłonami na poziomie…NGP w części BWP. Oznaczało to chronienie pojazdu przed DPIC z góry oraz EFP z boków, przed ręczną bronią ppanc piechoty, starszymi ppk, oraz…amunicją środniokalibrową od 30mm wzwyż. Oraz założono aktywny system ochrony zdolny do powstrzymania nowoczesnych ppk w tym naprowadzanych pasywnie. Dodatkowo nowy pojazd miał cechować się systemem kierowania ogniem o możliwościach analogicznych z systemami czołgowymi zaś wektronika pojazdu miała być w pełni sieciocentryczna. Siła ognia pierwotnie miała również być na poziomie NGP-SPz.  Desant również określono na tym samym poziomie czyli  minimalnie 6 a optymalnie 8 żołnierzy. Mobilność w terenie miała być tożsama z Leopardami 2A5 i 2A6. Tak wysokie wymagania w połączeniu z limitem masy  wymusiły jednak na Bundeshweer szereg kompromisów na które armia musiała przystać aby powstanie nowego pojazdu było w ogóle możliwe.

            Po pierwsze desant musiał zostać ograniczony do 6 żołnierzy. Nie stanowiło to problemu dla armii ponieważ z analiz wynikało że bardzo wysoka siła ognia pojazdu jest wstanie skompensować z nawiązką ubytek 2 żołnierzy. Do tego demografia Niemiec oraz atrakcyjność służby w zawodowej BW skłaniała raczej do redukcji l.żołnierzy. Ponad to od dawna założeniem była walka za pomocą BWP którego uzbrojenie stanowiło źródło siła ognia zaś rolą desantu było w zasadzie ubezpieczanie pojazdu lub epizodyczne działanie w pobliżu wozu ale w martwych strefach jego uzbrojenia. Po drugie założono możliwie małą kubaturę przestrzeni dla załogi co miało pozwolić na lepszą osłonę -nowy wóz miał mieścić żołnierzy przyszłości z pełnym wyposażeniem i ich sprzęt ale przestrzeń wewnątrz miała  być możliwe mała. Kolejną kwestią była konieczność zastosowania wieży bezzałogowej. W tym też miejscu BW poszła na największe  ustępstwa aby uratować projekt. Zgodzono się  zdecydowanie słabszą osłonę wieży, zadecydowano o wyborze lżejszej armaty 30mm której zapas amunicji również miał mniejszą masę, zadecydowano też o jej wykonaniu (cytadeli wieży) z stopów aluminium. W przypadku kadłuba odrzucono jakiekolwiek ustępstwa w kwestii osłony co zaowocowało koniecznością zastosowania pancerzy NxRA oraz ERA. W kwestii napędu po testach okazało się też iż niemożliwym jest zastosowanie aktywnego chłodzenia spali i wydechu z tyłu pojazdu. Z racji pogodzenia wielu sprzecznych wymagań oczywistym stało się też że wiele podzespołów oraz materiałów i technologii należy opracować specjalnie pod kątem produkcji nowego Shutzpanzera. Oznaczało to że nowy pojazdy będzie upiornie drogi z czym również pogodziła się BW, co więcej -od początku Niemcy mieli świadomość ich wyjątkowo specyficzny BWP raczej nie będzie mieć wielkich szans eksportowych z racji niewielkiej elastyczności w kwestii zmian konstrukcji oraz bardzo wysokiej ceny. Nowa Puma miała być czysto niemieckim pojazdem powstałym pod niemieckie wymagania – bez oglądania się na szanse eksportowe. Apriori zgodzono się też że cały projekt będzie…deficytowy tj wyprodukowana zostanie zbyt mała l.pojazdów aby zwrócić koszt prac B+R oraz obniżyć znacząco cenę jednostkową. To również nie stanowiło jednak dla Niemców problemu ponieważ PSM Puma stało się de facto ukrytym dotowaniem niemieckiej zbrojeniówki oraz sposobem transferu do przemysłów miliardów euro w celu podtrzymania zdolności produkcyjnych oraz opracowania nowych technologii. Była to podziwu godna dalekowzroczność na którą jednak po milenium stać było w Europie w zasadzie wyłącznie bogatych Niemców. Opracowanie pojazdu którego zaawansowanie technicznie i technologiczne nie miało precedensu w powojennej Europie Zachodniej i który zawierać musiał wiele nietypowych rozwiązań oznaczało też rozciągnięcie w czasie etapu testów i możliwe opóźnienia projektu. Zakładano też kilku etapowość prac nad Pumą – tj doposażenie jej w minimum dwóch etapach co pozwolić miało na obniżenie jednorazowych wydatków na nowy pojazd.   

            Kalendarium wdrażania pojazdu potwierdziło powyższe założenia i pewne obawy. Już 20 grudnia 2005 roku pokazano demonstrator „Pumy” zaś dwa lata później dokończono tworzenie  prototypów. 15 listopada 2007 roku BWB podpisał z PSM Puma kontrakt na dostawę 405 pojazdów. Następnie jednak zaczęły się „schody”. Od 2010 roku testowano pierwsze pojazdy w Bundeshwerze. W 2012 po serii testów zadecydowano o  przeprojektowaniu pojazdu -w tym dodaniu dodatkowej pary kół bieżnych oraz kolejnych zmianach w osłonie wozu.  Jednakże  w tym, samym roku na skutek drastycznych cięć budżetowych zdredukowano zamówienie do 350 wozów. Od 2012 roku  rozpoczęto serię forsownych testów w różnych strefach klimatycznych. Początkowo w Norwegii zaś w październiku 2013 roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W czerwcu 2014 teoretycznie zakończono fazę testową ale pierwszym użytkownikiem pojazdów zostało słynne  AusbZ w Munster  – tj niemieckie specjalne centrum szkoleniowe wojsk pancernych. I faktycznie pewne niezbędne poprawki wciąż były wprowadzane do pojazdów. Ostatecznie formalną zgodę na użytkowanie Pumy wydano dopiero 13 kwietnia 2015 roku.  Jednakże już 12 lipca 2017 roku zadecydowano o wyasygnowaniu 337mln Euro na kolejną fazę doposażenia nowego BWP  zaś w lipcu 2019 roku zadecydowano o implementacji Puma S1 i Puma S2 czyli dwóch modyfikacji które  mają zapewniać spełnianie przez Shutzpanzera NATOwskiego VJTF2023. Zmiany owe polegać mają implementacji kamer dziennych i nocnych tworzących obraz 360 stopni wokół pojazdu, modyfikacji przyrządów obserwacyjnych załogi oraz ich wyświetlaczy, implementacji dodatkowych systemów łączności (w tym satelitarnej)  co wraz z nowym BMS ma zapewnić pracę w ramach niemieckiego żołnierza przyszłości – Infanterist der Zukunft (IdZ). Dodatkowo Spz Puma ma otrzymać zdwojoną i opancerzoną wyrzutnię rakiet MELLS (licencyjne ppk Spike) oraz zastosowanie nowego zdalnie sterowanego systemu uzbrojenia TSWA (turret-independent secondary weapon system) (jednego lub dwóch)  montowanego z tyłu przedziału desantu. Bundeshwera zadecydowała też o nabyciu kolejnych pojazdów począwszy od roku finansowego 2020, ponieważ całkowite potrzeby BW przy obecnych strukturach wynoszą minimum 560 wozów. Oznacza to nabycie dodatkowych 210 Spz Puma  przy czym część wozów siłą rzeczy musi przypaść na opracowywane wersje specjalistyczne których wyraźnie obecnie brakuje. Jak można zatem zauważyć – forsowny rozwój pojazdu wciąż trwa przy czym koszt programu sięgnął już 6 mld Euro. W 2022 roku poinformowano o planach zakup kolejnych 229 nowych SPz Puma które mają uzupełnić potrzeby Bundeshwery.

Puma – wyróżniki

            Sama Puma była już monograficznie opisywana wielokrotnie warto jednak pokazać rozwiązania techniczne które wynikły z pewnych wymogów armii naszego zachodniego sąsiada a które są wyróżnikami tego pojazdu.

            Układ Spz Puma jest teoretycznie klasyczny – z przodu transmisja i silnik na lewo od niego kierowca. Za nim znajduje się przedział bojowy i desantu z rampą. Jednakże istnieją pewne wyróżniki które powodują że aranżacja wnętrza niemieckiego BWP, mimo zdawałoby się klasycznego układu, jest nietypowa.  Z powodu wspomnianej oszczędności masy pojazdu wieża w Pumie jest w pełni bezzałogowa i zdalnie sterowana – było to pierwsze tego typu na świecie rozwiązania zastosowane seryjnie w BWP.  Sama wieża jest przesunięta w stronę lewej burty pojazdu ale już jej uzbrojenie główne znajduje się prawie w osi symetrii pojazdu. Użycie wieży bezzałogowej niosło ze sobą bezprecedensowe wymogi co do świadomości sytuacyjnej załogi oraz bezawaryjności pracy. Mimo zaawansowanych rozwiązań okazało się jednak że 20% populacji nie jest w stanie obsługiwać zdalnie sterowanej wieży w trakcie ruchu pojazdu z powodu dezorientacji, zawrotów głowy i…nudności. W efekcie szkolenie dowódców i celowniczych Shutzpanzera Puma oparte jest na surowej selekcji kandydatów -co w opinii armii jest minusem z którym należy się pogodzić.   Umiejscowienie dowódcy w prawym przednim rogu przedziału bojowego pozwoliło uzyskać dla niego bezpośrednią komunikację z desantem i celowniczym oraz kontrolę wzrokową. Do tego własny właz z wieńcem persykopów pozwolił uzyskać przeszło 200 stopniowe pole obserwacji wokół pojazdu -acz z martwą strefą w postacie pierścienia wieży i tyłu przedziału desantu.

Mobilność

            Zdecydowanym wyróżnikiem Spz Puma jest mobilność pojazdu – tutaj też zastosowano wiele nowatorskich rozwiązań na poziomie silnika i przekładni, zawieszenia oraz gąsienic. Za całość power-packa odpowiedzialny był MTU. Z racji wymogów redukcji gabarytów jak i masy cały układ został opracowany specjalnie dla nowego pojazdu. Jego serce stanowi silnik wysokoprężny o pojemności 10L w układzie V chłodzona cieczą z zintegrowanym rozrusznikiem-generatorem. Symbol jednostki to MT892 Ka-502. Dzięki zastosowaniu sterowanie elektronicznego,  wtrysku bezpośredniego, i dwóch sprężarek o zmiennej geometrii łopat  osiągnięto moc rzędu 1090KM przy objętości układu napędowego o połowę mniejszej niż w Leopardzie 2. Chłodzenie opiera się o wentylatory zasilane elektrycznie które umieszczono nad silnikiem. Pobierają on powietrze przez czerpnie w górze przedniej górnej płyty kadłuba zaś wyrzucają ciepłe powietrze dzięki specjalnej żaluzji na prawej burcie kadłuba. Wylot spalin z kolei mieści się na lewej burcie –  przy dolnej krawędzi burtowych modułów pancerza między pierwszym a drugim kołem bieżnym.

Przedział silnika MT892 Ka-502

Ważnym elementem jest zintegrowany starter-generator o mocy 230KM.   Silnik sprzęgnięto z hydromechanicznym układem przeniesienia mocy RENK HSWL 256 – również specjalnie zaprojektowanym pod kątem redukcji masy i objętości. Efektem stało się uzyskanie dla prawie 44 tonowego pojazdu stosunku moc/masa równego 25,3KM/t przy czym samo porównanie jest dość zwodnicze – ponieważ w Pumie osprzętowanie silnika  nie zabiera znaczącej ilości mocy jaką on generuje (tutaj wystarczy wspomniany starter-generator) oznacza to że w zasadzie większość z  1090KM jest przekazywana do transmisji. Dla przykładu – w  Leopardzie 2 straty od urządzeń peryferyjnych wynoszą około 135KM. Również sama transmisja generuje mniejsze straty niż ta znana z Leopardów (około 218KM w ich przypadku). W efekcie „moc” dostępna „na gąsienicach”  jest…większa niż w czołgach.  Do tego elektroniczne sterowanie pracą silnika i przekładni (z rezerwowym układem mechanicznym) oraz dwiema turbosprężarkami (w tym jedną dołączaną) pozwala na zdecydowanie lepsze generowanie krzywej mocy i osiąganie imponujących 2400nM przy 3200 obrotach na minutę. W efekcie mobilność Pumy okazała się być..lepszą niż Leoparda 2A7.. Tak zaawansowany napęd budził obawy związane z niezawodnością ale forsowny proces dopracowywania i testów pokazał że awaryjność jest..niższa niż układu znanego z Leoparda 2 przy zbliżonej żywotności. Czas wymiany power packa w Pumie wynosi w warunkach polowych około 30minut.   Jednym z źródeł rewelacyjnej mobilności jest unikalne zawieszenie jakie zastosowano.  Całość jego elementów mieści się w dwóch demontowalnych modułach burtowych (sponsonach). Oba są montowane do kadłuba BWP za pomocą elastycznych mocowań.  Rozwiązanie to było testowane przez KMW od lat osiemdziesiątych w tym na prototypie EGS z lat dziewięćdziesiątych. Zapewnia ono nie tylko redukcję hałasu o około 25dB w przedziale załogi ale przede wszystkim  – redukcję drań przenoszonych na kadłub co ma wyjątkowo pozytywny wpływ na celność uzbrojenia. Jest to też świetne rozwiązanie zwiększające odporność na fugasy. Samo zawieszenie hydropneumatyczne opracowała firma Horstman i jego skok wynosi 450mm. Każdy z modułów burtowych zwieszenia mieści zbiornik paliwa o pojemności 450L w który wpuszczono niektóre elementy zawieszenia (a dokładniej ich gniazda). Ponieważ część powierzchni sponsonów wykonano z stali balistycznej a nie konstrukcyjnej wraz z umieszczonym w  nich zbiornikiem paliwa ponownie podniosło to poziom osłony balistycznej pojazdu.  Tak zaawansowana konstrukcja mogła budzić obawy o czynności serwisowe ale dzięki modułowej budowie elementów zawieszenia  Horstman uzyskano  w pełni zadowalające możliwości obsługi. Dopełnieniem kwestii mobilności stały się nowe gąsienice Dhiela – również stworzone pod kątem „Pumy”. Cechują się one wagą o 30% mniejszą (115kg na m gąsienicy) niż klasycznych rozwiązań. Przy czym charakterystyczne jest to że z powodów odporności balistycznej niezdecydowano się na gąsienice gumowe lub kompozytowe z elementami metalowymi.

            Powyższe składowe tworzą mobilność Spz Puma która okazała się być lepsza niż 70 tonowych Leopardów 2A7 i porównywalna z 60 tonowymi Leopardami 2A6 przy czym należy pamiętać że  krótszy kadłub rodził zdecydowanie trudniejsze do kompensacji oscylacje.  Przy czym właściwości zawieszenia wpłynęły na zdecydowaną poprawę celności ognia oraz wzrost odporności balistycznej. Mimo obaw wyczerpujące testy oraz pierwsze serie pojazdów pokazały że niezawodność i awaryjność nie różnią się od Leopardów 2.  Z drugiej strony – zaawansowane rozwiązania wymagają szczególnie rzetelnej obsługi i np. wysokiej jakości paliwa i materiałów eksploatacyjnych. Pod tym kątem nowy pojazd jednak nie dorównuje czołgom projektowanym w latach siedemdziesiątych.

           

Odporność pojazdu

Kolejnym wyróżnikiem Pumy jest bezprecedensowa odporność pojazdu. W zasadzie może z nią konkurować tylko izraelska Namera. Wymagania Bundeshwery były w tej kwestii niezmienione od czasów NGP. Nowy pojazd miał chronić przed bronią masowego rażenia, artyleryjską subamunicją kumulacyjno-odłamkową, odłamkami pocisków artyleryjskich, ppk, ręczną bronią ppanc piechoty, amunicję kinetyczną średniokalibrową, EFP dużego kalibru, fugasom, minom przeciwpancernym. Realizacja powyższych wymagań (w cieniu areomobilności) była możliwa tylko dzięki redukcji gabarytów pojazdu, zastosowaniu lżej osłoniętej wieży bezzałogowej, modułowości opancerzenia,  aktywnego sytemu ochrony oraz opracowaniu szeregu nowych technologii.

diagram z zakładaną odpornością bazowej SPz Puma z początku projektu

            Kadłub Pumy wykonany jest z stali wysokiej twardości i dużej plastyczności która jest w miarę możliwości stosowana w możliwe dużych arkuszach i wyginana prasami hydraulicznymi do pożądanych kształtów a nie łączona spawaniem z wielu mniejszych fragmentów. W efekcie przy mniejszej grubości płyt, a zatem ich masie, zachowano wysoki poziom odporności na ostrzał amunicją małokalibrową oraz deformacje na skutek eksplozji min i fugasów. Wymóg odporności dla poziomu „A” (transport lotniczy) wymagał już dla bazowego pojazdu docelowej odporności przeciwminowej oraz dla frontu pojazdu przeciw klasycznym zagrożeniom. Odporność przeciwminowa Shutzpanzera wynika z trzech czynników. Pierwszym jest podwójne  dno z odpowiednim absorberem energii pomiędzy warstwami – z jednej strony chroni ono przed perforacją dna na skutek eksplozji fugasa lub miny a z drugiej rozprasza i pochłania energię. Drugim – układ jezdny umieszczony w całości w sponsonach które nie przenoszą eksplozji pod gąsienicą na kadłub pojazdu. Trzecim są specjalne siedziska produkcji Autofolung GmbH opracowane w dwóch wersjach –  regulowanej SDS (20kg każde) dla załogi wozu oraz nieregulowanej SPS (8kg) dla desantu.  Ich konstrukcja jest dość niecodzienna bowiemę przypomina skrzyżowanie fotelika dziecięcego RWR z leżanką -huśtawką. Każde mocowane jest w dziewięciu punktach (SDS) lub 4 (SPS) za pomocą napinanych  pasów  do stropu, dna oraz burty przedziału bojowego i dzięki taśmowej konstrukcji z siedziskiem i częścią plecową wykonaną z aramidów i kevlaru jest  zaskakująco miękkie i wygodne oraz dobrze stabilizuje ciało  a przy tym dodatkowo chroni plecy, nerki i miednicę przed odłamkami i podmuchem eksplozji. Wielkość siedzisk została dobrana pod kątem mieszczenia żołnierzy z kamizelką balistyczną oraz systemem żołnierza przyszłości IdZ-ES. Siedziska SPS mogą być szybko zwijane w celu powiększenia przedziału desantu. Żołnierz stabilizowany jest w siedzisku za pomocą pięciopunktowych pasów z systemem szybkiego wypięcia.

Siedzenia desantu SPz Puma

W efekcie Puma znacząco przekroczyła odpornością przeciwminową STANAG4659 Level 4a tj eksplozję 10kg TNT pod kadłubem lub gąsienicą. Pełen poziom ochrony nie jest jednak znany.  Osłona samego kadłuba przeciw reszcie zagrożeń jest równie interesująca – ponieważ  powszechnie podawany poziom osłony (STANAG4569 level IV) dla wersji „A” tj odporność wobec 14,5mm amunicji nie wydaje się być prawdziwy dla kadłuba pojazdu – dotyczy on bowiem tylko burt kadłuba bez dodatkowych modułów pancerza. Bez wątpienia już w wersji zdolnej do transportu A-400M front Pumy jest w stanie wytrzymać trafienia minimum  amunicją 30mm APFSDS-T.  Świadczą o tym nie tylko prezentacje BW pokazujące poziom osłony wykraczający poza Level 5 ale też i sama budowa frontu pojazdu. Front pojazdu osłania bowiem pancerz przestrzenny złożony z kilku warstw elementów NxRA/NERA – w tym przypadku zdjęcia nie pozostawiają wątpliwości co do charakteru osłon.

Pancerz płyty górnej kadłuba SPz Puma – opis w tekście

Każda z warstw pancerza specjalnego składa się z dwóch 3-4mm płyt z stali bardzo wysokiej twardości i warstwy energetycznej (napędowej) pomiędzy nimi.  Przeszło 2/3 wysokości przedniej górnej płyty kadłuba otrzymało aż trzy warstwy NxRA/NERA w układzie: pierwsza warstwa NERA-40-50mm luki,  druga warstwa NERA- 10-20mm luki – trzecia warstwa NERA – pancerz cytadeli kadłuba (minimum 20mm).  Całość pochylona jest pod kątem około 18 stopni co powoduje iż grubość sprowadzona osłony wynosi przeszło 300mm (pancerz specjalny) plus szacunkowo 64mm pancerza „cytadeli”. Górna jedna trzecia wysokości frontu kadłuba posiada tylko dwie warstwy NxRA/NERA ale kąt jej pochylenia wynosi zaledwie 12 stopni. Opierając się na znanych z testów osiągach nowoczesnych pancerzy NxRA/NERA można stwierdzić iż osłona o tym kącie pochylenia zawierająca od 2 do 3 warstw wyzwalających podczas pracy od 4 do 6 przemieszczających się płyt stalowych jest w stanie powstrzymać (wraz z cytadelą kadłuba) pojedynczą głowicę kumulacyjną o przebijalności ponad 650mm stali (!). Do tego należy pamiętać o bonusie jaki daje obecność elementów power-packa za układem pancerza oraz same gabaryty komory przedziału napędowego. Kończy ją gródź przed przedziałem załogi która wykonana jest z stali pancernej o grubości 20mm. Opierając się na radzieckich jeszcze analizach  można szacować, iż przedział napędowy z przodu kadłuba zapewnia dodatkową odporność równą około ~160mm stali przeciw pociskom podkalibrowym oraz około ~420mm przeciw pociskom kumulacyjnym. Dodatkowo przednia-dolna część kadłuba jest chroniona przez zbiornik paliwa umieszczony przed przedziałem silnika – ma on pojemność tylko 50L ale ponieważ jest umieszczony między dwiema stalowymi grodziami (po minimum  15mm każda) stanowi dodatkową osłonę.  Realnie zatem czynnik rażący trafiający górną część kadłuba Pumy musi pokonać układ 3 lub 2 warstw pancerza NxRA/NERA, oraz płytę frontu o grubości sprowadzonej około 50-60mm (zależnie od kąta)  a następnie przelecieć przez górną cześć przedziału silnika (z lekkim i stanowiącym nikłą osłonę osprzętowieniem motoru)  i przebić 20mm gródź. Z kolei pokonanie dolnej powierzchni kadłuba wymaga przebicia dwóch grodzi po 15mm i umieszczonego między nimi zbiornika paliwa a następnie przebicia kawału metalu jakim jest transmisja i silnik i na końcu 20mm grodzi.

Model pancerza NERA płyty przedniej górnej SPz Puma
(Autor: Piotr Zbies)

Sumarycznie uzyskany poziom osłony jest wyjątkowo dobry. Można nawet stwierdzić iż front kadłuba Pumy jest chroniony przed dowolnymi ppk z  połowy lat osiemdziesiątych oraz ręcznymi granatnikami ppanc. W tym nowoczesnymi – takimi jak RPG-29 lub też Panzerfaust-3T.  Równie dobrze wygląda osłona przeciw amunicji średniokalibrowej. Z dystansu 600-650m w płycie pochylonej pod kątem 60 stopni przebijalność współczesnej amunicji podkalibrowej do  armat automatycznych wynosi od 85mm RHA(25mm), przez 90-110mm (30mm) po 130mm (40mm SS) i aż 165mm RHA (40mm CT). Nowoczesna amunicja podkalibrowa APFSDS-T do armat automatycznych budową przypomina zminiaturyzowane pociski podkalibrowe do armat czołgowych. Można wręcz napisać o „skalowaniu w  dół” rozwiązań znanych z 120mm na czele z sabotami kompozytowymi i rdzeniami z stopów wolframowych o wydłużeniu 30:1. Wobec takiego zagrożenia warstwy NxRA/NERA pancerza Pumy powinny stanowić wyjątkowo dobrą osłonę ponieważ będą one w stanie wygiąć i połamać rdzeń pocisku kalibru 30-40mm zanim zagłębi się on w pancerzu cytadeli kadłuba.  Również układ grodziowy dołu kadłuba z zbiornikiem paliwa i transmisją oraz silnikiem stanowi świetną osłonę. Ostrożnie można bowiem szacować ów region Pumy na poziomie około 250mm stali przeciw amunicji średniokalibrowej APFSDS-T. W efekcie Puma jest w stanie wytrzymać od frontu trafienia nie tylko amunicjią APFSDS 30mm ale i 40mm.  Trudniejszą kwestią była osłona boków pojazdu.  Tutaj Niemcy zdecydowali się na użycie trzech różnych rodzajów osłony(!).

Bok Spz Pumy. Od dołu – pancerz listwowy, pancerz przeciw EFP/KE, ERA CLARA

Na wysokości kół bieżnych oraz całego tyłu kadłuba osłonę stanowi pancerz listwowy (tzw „klatka) – na skutek „wbicia” się granatu pomiędzy listwy „klatki” dochodzi do deformacji wkładki kumulacyjnej i zaburzenia formowania się strumienia kumulacyjnego, lub też optymalnie do „zduszenia” granatu poprzez uszkodzenie czepca balistycznego i wewnętrznej wkładki przekazującej impuls z pizoelektrycznego zapalnika. Skuteczność tego typu osłon jest uzależniona od typu granatu który trafia w pancerz i wynosi około 40-50% wobec starszych typów granatów.  Powyżej klatki a do połowy wysokości kadłuba osłonę stanowią ciężkie i grube moduły pancerza stalowo-ceramicznego. Dodatkową osłoną burt Spz Puma jest zawieszenie które znajduje się za modułami pancerza oraz za pancerzem listwowym. Jest ono dość niecodzienne ponieważ ma postać sponsonu mieszczącego zbiornik paliwa i mechanizmy zawieszenia. Dodatkowo podnosi to poziom osłony burt pojazdu. W efekcie obszar ten bardzo dobrze zabezpieczony jest przed trafieniami amunicji APFSDS-T z 30 i 40mm armat automatycznych oraz trafieniami EFP dużego kalibru. Powinien też w pełni zabezpieczać przed ręczną bronią przeciwpancerną piechoty pozbawioną głowic tandemowych. Z kolei połowa wysokości burt kadłuba jest chroniona przez zaawansowane ERA CLARA  – opis w ramce obok.  Na ERA nie kończy się jednak osłona niemieckiego BWP. Strop pojazdu chroniony jest bowiem przed przeszło 90% używanych ładunków DPICM – czyli subamunicji kumulacyjno-odłamkowej z odkrytą wkładką kumulacyjną. Osłonę przed tym zagrożeniem zapewnia pancerz dodatkowy  zastosowany pierwotnie na PzH2000. Składa się on z dwóch warstw – pierwszą jest „wycieraczka” z wystającymi gumowo-ceramicznymi elastycznymi pręcikami  długości około 4-5cm. Wnikają one do wnętrza odkrytej wkładki kumulacyjnej w momencie kiedy subamunicja upada na pancerz. Ponieważ wkładki kumulacyjne są ekstremalnie wrażliwe na obecność ciał obcych podczas procesu formowania strumienia kumulacyjnego dochodzi do zaburzenia tego procesu i drastycznego spadku możliwości penetracyjnych. W zależności od położenia „pręcika” względem wierzchołka wkładki dochodzi do spadku poziomu przebijalności z  około 180-200mm RHA do zaledwie 3-25mm. Gdyby było to niewystarczającą osłoną spodnią warstwę dodatkowego pancerza stropu stanowi kompozyt stalowo-ceramiczny grubości około 5cm. Podobne tego typu rozwiązania są w stanie zatrzymać DPICM o penetracji do 100-120mm stali.  

Schemat osłony przed DPICM. Opis w tekście. Autorstwo moje (2013 rok)

Wieża Pumy (zdalnie sterowany moduł) jest znacznie słabiej chroniona niż kadłub – tutaj limit masy położył się cieniem na balistyce, choć jej opancerzenie również przewyższa większość istniejących BWP. Bazę stanowi cytadela spawana z płyt wykonanych z stopu aluminium poddawanego zaawansowanej obróbce technologicznej. Jej strop otrzymał również „wycieraczkę” z pręcikami ale już bez dodatkowej warstwy stalowo-ceramicznej. Burty wieży i jej front otrzymały dodatkowe warstwy pancerza stalowo-ceramicznego niewielkiej grubości. Wieża (jej cytadela) zapewnia całkowitą osłonę przed 14,5mm AP zaś dla kątów +/- 20 stopni od osi podłużnej  – prawdopodobnie również dla 30mm APDS armaty 2A42. Bardzo gruba jest też osłona torów optycznych przyrządu panoramicznego i celownika działonowego – ma ona ponad 6cm grubości (!) z stali HHS.

MUSS Jammer Head (MJH) mounted on Puma IFV, Fassberg 2019

            Niezwykle istotny jest też system aktywnej ochrony typu „soft kill” – to na nim  opiera się osłona pojazdu przed „ciężkimi” ppk. System MUSS ( Multifunktionales Selbstschutz-System) składa się z czterech optoelektronicznych detektorów, ruchomego w zakresie 360 stopni emitera zagłuszeń IR, trzech podzespołów elektronicznych sterowania i obróbki sygnałów  oraz dwóch czterolufowych wyrzutni 76mm multispektralnych granatów kamuflujących. Sekwencja działania jest prosta – detektory są w stanie wykryć opromieniowanie pojazdu laserem wiązek prowadzących ppk „beam ridder” (jak np. Kornet) do tego czujniki UV (oparte o rozwiązania znane z systemów lotniczych An/AAR-60) potrafią wykryć lot nagrzanego ppk lub też pracę silnika marszowego. W momencie określania charakteru zagrożenia uruchamiany jest emiter zagłuszeń umieszczony ponad PERI na szczycie wieży – zgodnie z często podawanymi informacjami działa on na zasadzie zbliżonej do sowieckiej Sztory tj tworzy fałszywy znacznik  lecącego ppk który myli moduł naprowadzania wyrzutni rakiet która zaczyna podawać błędne komendy do lecącej rakiety. Problem jednakże polega na tym że od lat osiemdziesiątych nikt już tak prymitywnie naprowadzanych ppk SACLOS nie produkuje – obecnie w zasadzie każdy tego typu pocisk posiada narzucaną via przewód sterujący i kodowaną częstotliwość pracy markera IR. Oznacza to że albo Niemcy     opracowali system z założenia już nieskuteczny wobec większości rakiet SACLOS i zupełnie nieperspektywiczny albo jednak jego zasada działania jednak jest nieco inna niż to się powszechnie przyjmuje. Hipoteza Autora artykułu jest taka że być może emiter IR oprócz mylenia przestarzałych ppk SACLOS jest w stanie również tworzyć celowane bardzo silne i szerokopasmowe zagłuszenia IR które potrafią ukryć kontur pojazdu wobec ppk naprowadzanych w trybie fire&forget  -w efekcie naprowadzanie rakiet może „zgubić” cel. Wiadomo iż takie problemy miały np. amerykańskie Javeliny do serii E włącznie   (baza elementów detektora głowicy 64×64). W takim przypadku obecność emitera na nowym BWP byłaby w pełni wytłumaczalna ponieważ stanowiłaby dobre zabezpieczenie przed systemami ppanc wystrzel&zapomnij  opartymi o naprowadzanie na oznaczony kontrast termalny celu w IR –  jak Javelin  , Spike-MR, Strix itp. Oprócz tego „klasyczną” metodą osłony jest stawianie zasłon poprzez granaty kamuflujące wytrzeliwane z obu wyrzutni.  Skuteczność MUSSa na testach okazała się być na tyle wysoka że Niemcy zrezygnowali z montażu na Shutzpanzerze ASOP hard-kill jak np. AMAP-ADS.        

Tył SPz Puma.

            Sumaryczny poziom osłony kadłuba Spz Puma imponuje – obecnie jest to (obok izraelskiego Namera) najlepiej chroniony BWP świata co osiągnięto nie tylko dzięki stosowaniu szeregu wyrafinowanych osłon (ERA, NxRA, pancerze kompozytowe, aktywny sytstem ochorny ) ale również stosowaniu komponentów wykorzystujących najnowsze osiągnięcia w dziedzinie metalurgii.  Z drugiej strony wieża dysponuje skromną ochroną – 14,5mm dla boków i prawdopodobnie 30mm APDS dla wąskiego zakresu kątów od czoła wieży. Jest to pewien minus który powoduje że o ile Pumę będzie relatywnie ciężko zniszczyć za pomocą ppk oraz RPG o  tyle jej eliminacja z walki ogniem armat automatycznych poprzez unieszkodliwienie wieży jest już wysoce prawdopodobna – jednakże jest to bolączka wszystkich wież bezzałogowych.

Siła ognia.

            Kwestie zdolności do niszczenia celów nowego BWP były zdeterminowane przez dwie kwestie – pierwszą jest wspomniane już rystrykcyjne trzymanie się limitów masy wersji A ale też i doktrynalne założenie Bundeshwery gdzie BWP zawsze współpracują z czołgami.  W efekcie mimo iż BWB chciała pierwotnie dwukalibrowej armaty 35/50mm to z bólem serca pogodzono się z wyborem kalibru 30mm. Na tym jednak kompromisy się skończyły ponieważ nowy pojazd miał stanowić szczytowe osiągnięcie techniki.   

MK.30-2

Po pierwsze dość niezwykły był też wybór samego działka MK.30-2 które jest nie napędowe (chian gun) a oparte o odprowadzanie gazów przez boczny otwór w lufie. Jest ono o 40% cięższe niż konkurencyjne Bushmastery ale zapewnia mniejszy impuls odrzutu przy strzelaniu ogniem ciągłym. Z tego samego powodu szybkostrzelność armaty pragmatyczni Niemcy zmniejszyli z naturalnej rzędu 700 do zaledwie 200 na minutę. Mimo tego zadecydowano dodatkowym usztywnieniu lufy Mk.30-2 za pomocą zewnętrznego stelaża – ponownie wpływa to na wzrost celności po nagrzaniu się lufy. W efekcie celność Mk.30-2 na dystansie 2,5km z postoju przewyższa celność Leopardów 2, zaś w ruchu pojazdu – co najmniej im dorównuje. Zasilanie armaty odbywa się z dwóch całkowicie osobnych torów amunicyjnych oraz dwóch osobnych ciągów magazynowych w niszy wieży.

Jeden mieści 85 naboi a drugi  115. Owe zdublowanie zmniejsza ryzyko awarii obu ciągów amunicyjnych naraz. Armata jest w pełni stabilizowana i  przystosowana  do używania amunicji ABM. W tej kwestii niemiecki przemysł też opracował całkowicie nowe rozwiązania – jednym jest nowy nabój 30mm APFSDS posiadający prędkość wylotową 1400m/s i rdzeń z spieków wolframu w koszulce z innych metali. W efekcie jest on w stanie pokonać nie tylko ponad 100mm stali ale też układy przestrzenne oraz przestrzenne z pojedynczą warstwą NeRA. W opinii Niemeców zdolności penetracyjne owej amunicji na dystansie 1000m przekraczają zdolności osłony dowolnych  dodatkowych modułów pancerza możliwych do zastosowania na BMP-2 i BMP-3 i pływających BWP w ogóle. 

30mm x 173 APFSDS-T i jej zdolności pokonywania pancerza na przykładzie BMP-3M

Drugim rodzajem amunicji jest 30mm Kinetic Energy Time Fuse  czyli amunicją programowalna. Posiada ona prędkość wylotową równą 1100m/s zaś w jej wnętrzu kryją się 163 wolframowe cylinderki. Dzięki cewce programującej na urządzeniu wylotowym armaty można precyzyjnie zaplanować rozscalenie amunici i uwolnienie cylinderków. Umożliwia ona rażenie celów powietrznych, celów lekkich za przeszkodami terenowymi lub też bardzo skuteczne zwalczanie piechoty. Warto nadmienić iż jest to amunicja małowrażliwa zaś jej zapas (200 sztuk) jest zdublowany przez amunicję zabieraną w izolowanym zasobniku w przedziale desantu. Ładowanie armaty może mieć miejsce w sposób awaryjny spod pancerza z pominięciem głównego magazynu w niszy wieży. Mocno krytykowanym elementem siły ognia jest za to uzbrojenie pomocnicze – 5,56mm km MG4 który posiada za małą siłę ognia oraz nie jest dostosowany do intensywnego prowadzenia ognia. Załogi wprost optują za zmianą uzbrojenia jako ideał wskazując na…stary MG3 z Leopardów 2. Dlatego też przygotowana jest opcja przezbrojenia Pum w nowy 7,62mm KM MG5A1. System kierowania ogniem wykracza obecnie poza rozwiązania znane z Leopardów 2A7 oraz większości innych czołgów.

Podstawą jest system hunter-killer plus który oznacza pełną wymienność zadań między dowódcą i celowniczym oraz zdublowanie możliwości przyrządów obserwacyjnych. Działonowy dysponuje w pełni stabilizowanym przyrządem EOTS o zakresie ruchu w elewacji od -15 do +45 stopni zaś w azymucie +/- 5stopni. Dostępne są trzy pola widzenia szerokie: 22,17 na 16,7 stopni, pośrednie: 7,2 na 5,4 stopnia i  wąskie: 2,8 na 2,1 stopnia. Podstawą jest kolorowa kamera z matrycą CCD, kanał nocny zapewnia termowizor Attica III generacji pracujący w zakresie dalekiej termowizji z dodatkowym optycznym układem skanowania zwiększającym rozdzielczość wyjściową obrazu do 768×576 pixeli co jest wartością wyjątkowo dużą jak na SKO wozów bojowych.   EOTS posiada też dalmierz laserowy. Obraz z celownika przekazywany jest elektronicznie na monitor celowniczego lub dowódcy lub obu naraz. Niecodzienne jest rozwiązanie przyrządu panoramicznego dowódcy. PERI RTWL-B grupuje kamerę dzienną z matrycą CCD oraz termowizor Attcia. Pola widzenia są dostępne w identycznych wartościach jak w przyrządzie celowniczego również parametry pracy oraz dalmierz laserowy. Jednakże podczas gdy projektanci SKO w wozach zwykle stawiają na dużo prostsze do implementacji przesyłanie obrazu elektroniczne Niemcy nie zdecydowali się na tylko takie rozwiązanie. Oczywiście PERI RTWL-B może przesyłać obraz na monitor dowódcy lub celowniczego  ale niemieccy projektanci zadecydowali o pozostawieniu klasycznego tory optycznego który przechodzi przez łożysko wieży i jest prezentowany na monookularze dowódcy pojazdu. Dlaczego zadecydowano się na tak komplikujące konstrukcję rozwiązanie? Po pierwsze znów kwestia niezawodności przy działaniu EMP oraz wyższa odporność na uszkodzenia w walce. Po drugie – niezależnie od postępów w nowoczesnej elektronice wciąż nie da się zastąpić bezpośredniego kanału optycznego bez spadku jakości (w tym rozdzielczości obrazu) podczas gdy PERI-RTWL-B w kanale optycznym jest w stanie przesłać obraz o jakości 6 megapixeli.

Oczywiście SKO Pumy dysponuje w pełni cyfrowym przelicznikiem balistycznym do którego automatycznie trafiają dane z sensorów pojazdu.  Kolejną ciekawą kwestią jest brak autoracera w Pumie – zdaniem Niemców tego typu rozwiązania oparte o śledzenie plamki termicznej pojazdu lub też jego konturów są zbyt zawodne w europejskich warunkach oraz podatne na zerwanie śledzenia przy użyciu granatów kamuflujących lub nawet naturalnych zgłuszeń pola walki. Choć zdaniem naszych zachodnich sąsiadów Spz Puma dostanie takie rozwiązanie ale pod kątem zwalczania mikro i mini BSL nad polem walki – ponieważ w tym kierunku ma przebiegać dalsza ewolucja SKO pojazdu. Obecna modyfikacja Pumy wprowadzi do niej również dwa inne systemu uzbrojenia. Pierwszym jest opancerzona, zdwojona wyrzutnia ppk MELLS -czyli po prostu licencyjnych ppk Spike-LR produkowanych w Niemczech. Ich zasięg wynoszący prawie 4,5km oraz naprowadzanie BLOS/NLOS oparte o światłowód daje załodze Pumy dobry oręż do walki z czołgami. Inna sprawa że nasi zachodni sąsiedzi głównie korzystają z aplikacji fire&forget w tych pociskach. Kolejnym, i nietypowym rodzajem uzbrojenia będzie TSWA czyli niezależny od wieży system uzbrojenia. Ma on postać  bębnowej wyrzutni umieszczonej z tyłu przedziału bojowego. Mieści ona 6 granatów kalibru 76mm oraz 24 kalibru 40mm. Zasięg ognia wynosi od 50 do 400m zaś wyrzutnia może strzelać zarówno amunicją maskującą 76mm (ułatwiającą załodze bezpieczne desantowanie się) jak i 40mm amunicją granatników automatycznych -co pozwala na skuteczne zwalczanie piechoty zagrażającej pojazdowi na bliskim dystansie.  TSWA oprócz wyrzutni może też otrzymać własną głowicę optoelektroniczną zaś sterowanie może mieć miejsce przez dowódce desantu, shutzpanzera lub…innych załogantów. Spz Puma jest bardzo dobrym przykładem jak mylna może być ocena siły ognia i SKO pojazdu na pierwszy rzut oka. Porównują czysto papierowe parametry można, co prawda mylnie, wysnuć wniosek, że siła ognia niemieckiego BWP nie wyróżnia się niczym na tle konkurencji, ba można nawet dojść do kuriozalnego wniosku że poza możliwością ABM ustępuje wieży rosyjskiej  „Bereżiok” lub „Bachcza-U” czy też „Kurganiec-25”.   Realnie tak nie jest ponieważ o jakości siły ognia decyduje wiele wzmiankowanych wyżej czynników. Świetnym tego przykładem są zeszłoroczne  różnych BWP w Czechach. Porównują foldery producentów pojazdów które stanęły w szranki w czeskich testach tj  ASCOD 2, CV9030 (w dwóch wariantach), Lynxa oraz Spz Puma można w zasadzie uznać iż każdy dysponował 30mm nowoczesną zachodnią armatą oraz teoretycznie porównywalnym  wielosensorowym SKO  z kamerami termalnymi.  Realnie jednak podczas strzelań statycznych i dynamicznych  na dystansie 1200 i 1800m Shutzpanzer Puma zdeklasował rywali (w tym Lynxa) trafiają przy silnym wietrze 37 z 40 wystrzelonych pocisków 30mm (strzelano seriami pięciostrzałowymi) zaś kolejny najlepszy pojazd trafił o połowę mniej celów niż niemiecka „Puma”(!). Znów jest to przykład jak realnie nieporównywalne mogą być pojazdy które teoretycznie mają zbliżoną siłę ognia i sensory SKO.  Decyduje bowiem wspomniane już dopracowanie całości pojazdu – od zawieszenia, przez konstrukcje po uzbrojenie główne, SKO i amunicje a owe elementy w Pumie są na najwyższym światowym poziomie.

            Mocno też niedocenianym obszarem niemieckiego BWP jest wektronika i łączność pojazdu. Już bazowo zawiera ona  programowalne radiostacje SEM80/90 i SOLAR 400. Do łączności załogi oraz desantu używa się systemu SOTAS-IP będącego odpowiednikiem najnowszych wersji naszego foneta. Oczywiście Puma w najnowszej modernizacji posiada BMSa (IFIS) oraz jest przygotowana do operowania z jej pokładu „żołnierza przyszłości” IdZ-ES.

Spz Puma – idealna ale niesprzedawalna?

            Czy Niemcom udało się stworzyć BWP idealnego? Z całą pewnością nie. Puma jest upiornie droga (nieoficjalnie mówi się o cenie rzędu prawie dwóch Leopardów 2) zaś szereg jej rozwiązań technologicznych powstał tylko i wyłącznie po to żeby pogodzić wymóg transportu lotniczego samolotem A-400M w wersji „A” pojazdu. W efekcie desant to tylko 6 żołnierzy, zaś wieża jest słabo chroniona jak na standardy przyszłej dekady. Do tego uzbrojenie główne ma kaliber 30mm podczas gdy coraz częściej wskazuje się na kaliber 35, 40 lub nawet 50mm jako perspektywiczny przy zwalczaniu nowej generacji rosyjskich BWP. Do tego kompleksowa konstrukcja gdzie wszystkie rozwiązania pasują do siebie niczym puzzle powoduje że zdolność dostosowania Pumy pod wymagania innych państw jest w zasadzie bliska zeru.  Należy zatem się spodziewać iż Puma nie odniesie sukcesu eksportowego w Europie lub Azji. Z drugiej strony można uznać Spz Puma za pierwszy BWP nowej generacji oraz najlepszy tej klasy pojazd wdrożony do służby. Jej osłona przeciwminowa oraz burt kadłuba przekracza tą znaną z czołgów podstawowych w tym ich modernizacji. Do tego kadłub chroniony jest przed amunicją średniokalibrową, zaś góra pojazdu – przed DPICM.  Niemiecki pojazd posiada też wyjątkowo zaawansowany system aktywnej ochrony zdolny w wysokim stopniu osłonić pojazd przed różnymi ppk. Mobilność w terenie w pełni dorównuje Leopardom 2 i w zasadzie zostawia w tyle inne pojazdy tej klasy – głównie dzięki zawieszeniu oraz świetnym charakterystykom silnika i przeniesienia.  Ocena siły ognia jest skomplikowana – klasyczna armata kalibru 30mm i zdecydowanie zbyt słaby i awaryjny km kalibru 5,56mm nie zmieniają faktu że SKO Pumy w zasadzie wyprzedza  większość „czołgowych” rozwiązań, zaś celność w ruchu i do celów w ruchu po prostu deklasuje konkurencję.  Przy czym należy pamiętać iż siła ognia jest „skrojona” pod współpracę z czołgami i konkretne miejsce w systemie Bundeshwery. Niemcy po prostu za cenę skomplikowania konstrukcji oraz bardzo wysokiej ceny opracowali BWP który spełniał w zasadzie wszystkie ich wymagania w tym te opracowane w ramach NGP-SPz – jedynymi kompromisami jest mniejszy kaliber armaty i niższa osłona balistyczna wieży. Stworzenie pojazdu niesamowicie wyśrubowanego technicznie i technologicznie, bez oglądanie się na koszty i potencjalnych kupców z innych państw może wydawać się błędne ale…od niedawna już wiadomo iż jedynym pojazdem potencjlanie spełniającym bazowe wymagania Ameryknaów przy ich programie znalezienia następcy Bradlay M2 czyli – Optionally Manned Fighting Vehicle (OMFV) jest właśnie niemiecka Puma.  Z Amerykańskich wymagań wyłania się bowiem pojazd z 5 lub 6 osobowym desantem, zdalnie sterowaną wieżą i  bezprecedensową osłoną pojazdu oraz wysoką manewrowością. Może się zatem okazać że niemiecki Shutzpanzer Puma ustanowi nowy „złoty standard” dla bojowych wozów piechoty przez najbliższe dwie dekady.

ARTYKUŁ ZAMIESZCZONY DZIĘKI WSPARCIU PATRONÓW:
Jakub Klech, Paweł Zegartowski,William Błasiak, Paweł Staufer-Kamiński ,Paweł Grudzień, Jacek Popiołek, Master of Pupets, Tomasz Sobiechowski,Piotr Waliś, Piotr Skoczeń, Bartłomiej Czerwiński, Radosław Pachowicz, Mateusz Żaba, Piotr Przedwojski, Martin Schoch, Monika Kamińska, Jarosław Kaczyński, Łukasz Karcz, Lwszek Skrzyniarz,Taki Jeden, Radosław Wójciga, Krzysztof Polakowski, Radoslaw Jarecki, Mateusz Gębala, Paweł Królak, Marcin Dębicki, Paweł Gos, Michał eL, Krzysztof Piszczek, Ziutek Wadowski, Marcin Michaluk, Wojciech Cymbalak, Dawid Dyrcz, Maciej Koliński, Krzysztof Wójcik, Tomasz Skręt, Piotr Klimeczek, Paweł Małecki, Tomasz Bartkowiak oraz siedmiu pragnących zachować anonimowość Patronów.

Oprócz wymienionych wyżej Panów, Patronami artykułu są:

Paweł Pawlak, Daniel Busłowicz, Marcin Kwaśnik, Darek Kowalski, Sławomir Mariat, Ja mvc, Karol Słuszniak, Krzysztof Książek, Mariusz Złotucha, Mar Kan, Artur Powroźnik, Marcin Martyn, Tomasz Stachowicz, Mateusz Dajerling, Grzegorz Taramina, Hubert Raich, Morhun Varsik,

Dziękuję też 7 innym – pragnącym zachować anonimowość – Patronom.